Rowerami po Europie z lubelskie lotniska (wywiad+zdjęcia)

Zapraszamy serdecznie do przeczytania wywiadu z Klaudią i Tomkiem, którzy właśnie wrócili z rowerowej wycieczki wzdłuż Dunaju. Najciekawsze jest to, że rowery podróżowały razem z nimi na pokładzie samolotu. Mamy nadzieję, że ten wywiad zachęci Was, by również podróżować w ten sposób.

LubelskieLotnisko.pl: Witamy Was serdecznie. Który to już Was wypad rowerowo-samolotowy?

Klaudia: Jeśli dobrze liczymy to siódmy, a kolejny będzie już za 2 tygodnie.

LubelskieLotnisko.pl: Gdzie tym razem lecicie?

Tomek: Wybieramy się z Warszawy do Birmingham, stamtąd jedziemy do Londynu i wracamy z powrotem do Warszawy. Mamy nadzieję, że pogoda nie będzie typowo brytyjska.

LubelskieLotnisko.pl: Gdzie już byliście do tej pory?

Tomek: Szwecja, Cypr, Gruzja, Holandia, Anglia, Holandia + Belgia, Węgry + Słowacja.

LubelskieLotnisko.pl: Skąd w ogóle wziął się ten pomysł? Nie jest to zbyt popularna forma turystyki.

Tomek: Razem z Klaudią pracowaliśmy kilka sezonów jako wychowawcy kolonijni. Kiedyś podczas kolonii w Bułgarii znaleźliśmy tanie bilety z Lublina do Sztokholmu. Niestety po zapoznaniu się z cenami za transport, nocleg i jedzenie odpuściliśmy sobie. Jednak pojawił się właśnie pomysł rowerów. Sprawdziliśmy na lotnisku i w Internecie jak mamy spakować rowery, co mamy zabrać i polecieliśmy.

Klaudia: Niestety Szwecja przywitała nas fatalną pogodą i pierwszy dzień jechaliśmy 70 kilometrów w ciągłym deszczu. Gdy dojechaliśmy na pole namiotowe absolutnie wszystko było mokre. Namiot przeciekał, w środku tworzyły się kałuże. Na szczęście rano trochę przeszło, rozwiesiliśmy ubrania na sznurku, a buty wysuszyliśmy suszarką do rąk w łazience. Potem już było lepiej i udało się zobaczyć trochę Skandynawii.

LubelskieLotnisko.pl: Czym się kierujecie wybierając kolejny cel podróży?

Tomek: Najczęściej ceną. Szukamy taniego wylotu i taniego powrotu, następnie kalkulujemy ile kilometrów możemy zrobić dziennie i podczas całego wyjazdu. Koszt bagażu sportowego w liniach WizzAir to 133 zł, EasyJet bierze 170zł, a RyanAir aż 285 zł. Są to ceny w jedną stronę.

Klaudia. Nie należy zapominać też o ukształtowaniu terenu. Trochę porwaliśmy się z motyką na Słońce lecąc na Cypr i Gruzję. Cypr jeszcze daliśmy radę, bo zrezygnowaliśmy z jazdy po górach i jeździliśmy tylko wzdłuż wybrzeża, ale Gruzja nas totalnie pokonała. Nie przygotowaliśmy się dobrze do tego wyjazdu. Wiedzieliśmy ze jest to górzysty kraj, ale nie wiedzieliśmy, ze aż tak. Do Gruzji lecieliśmy tydzień po wypadzie na Cypr, gdzie było w marcu prawie 30 stopni, a w Gruzji po wyjściu z samolotu było 2 na minusie. Przeżyliśmy totalny szok termiczny. Za to gościnność i niskie ceny gruzińskie wszystko nam zrekompensowały. Gruzini widząc flagę lub koszulkę Polski wszędzie nas zapraszali, częstowali. Byli bardzo mili. Nie chcieli za nic pieniędzy. Polecimy tam ponownie, ale bez rowerów.

Tomek: Nauczeni doświadczeniem z poprzednich wyjazdów bagaż sportowy, czyli rower kupujemy na dzień przed wyjazdem. Wszystko zależy wtedy od pogody. W tym roku mieliśmy zrobić trasę Neapol-Lamezia, a w tamtym jeździć wokół Bari. Niestety prognozy mówiły o deszczu i odpuściliśmy jazdę rowerem, zamiast tego podróżowaliśmy pociągami po Włoszech i spaliśmy w AirBNB. Cenowo wyszło podobnie, a uniknęliśmy deszczu.

LubelskieLotnisko.pl: Który z krajów, które do tej pory odwiedziliście oferuje największe możliwości dla cyklistów?

Tomek: Zdecydowanie Holandia i Belgia, na trzecim miejscu postawiłbym Anglię. W krajach Beneluksu ścieżki rowerowe są praktycznie wszędzie. Są bardzo dobrze oznakowane, praktycznie nie potrzebujesz mapy ani nawigacji. Wzdłuż tras można znaleźć serwisy, sklepy rowerowe. Jeździ po nich bardzo dużo rowerzystów, dlatego też można szybko znaleźć kogoś, kto ma pompkę, czy jakąś cześć, która się właśnie zepsuła. Trasy w Anglii często prowadzą przez lasy i łąki, z dala od głównych szlaków, co jest wielkim plusem, bo jedzie się w ciszy i spokoju.

LubelskieLotnisko.pl: A który musi jeszcze trochę poprawić, by dorównać tym krajom?

Klaudia. Węgry wypadają bardzo słabo. Jadąc z Budapesztu do Ostrzygomia musieliśmy ciągle jechać po ruchliwej drodze krajowej pełnej tirów. Ścieżki rowerowe były bardzo rzadko, dosłownie kilka kilometrów w Budapeszcie, potem wcale. Jak się tez okazało Węgry są strasznie brudnym krajem. W rowach leżą tony plastiku, papierów, butelek, a nawet stare rowery, czy wózki dla dzieci. Nikt tego nie sprząta. Bardzo nas to negatywnie zaskoczyło. Na szczęście po przekroczeniu Dunaju wjechaliśmy na trasę EuroVelo6, która prowadziła nas już do samej Bratysławy, co prawda czasem po żwirze lub polnych drogach, ale lepsze to niż jazda z tirami. W Szwecji bardzo brakowało nam jakiejkolwiek wiaty, pod którą można by się schować przed deszczem. Ścieżek z lotniska do Sztokholmu właściwie brak, ale ruch samochodowy jest bardzo mały, poza tym Szwedzi są bardzo wyrozumiali dla pieszych i rowerzystów. Nigdy nie trąbną, zawsze przepuszczą.

LubelskieLotnisko.pl: A same noclegi?

Klaudia: Tu znowu Beneluks stoi bardzo wysoko. Campingi są bardzo dobrze rozwinięte. Toalety są duże, czyste i dobrze wyposażone, kuchnie mają wszystko, czego potrzeba – lodówki, piekarniki, mikrofalówki, tostery, czajniki. Bardzo dobrze działa Wi-Fi, są gniazdka elektryczne. Często na campingu jest bar, restauracja, jakieś miejsca rozrywkowe typu bilard, ping-pong, basen lub plaża nad morzem lub rzeką.

Tomek: Campingi w Szwecji też były świetne. Widać, że mieszkańcy tych krajów od bardzo dawna podróżują właśnie w taki sposób. Większość turystów przyjeżdżała niesamowicie wypasionymi camperami albo przyczepami campingowymi, przy których nasz namiocik z Tesco za 150 zł i pasztet z Biedronki wypadał nieco mizernie. Mało tego. Ludzie mają wynajęte na campingach miejsca na wiele lat. Mają tam ogrodzenia, gdzie wewnątrz rosną kwiaty, mają warzywa, owoce, a na kilka tygodni w roku wstawiają tam campera i spędzają spokojnie czas na wakacjach lub emeryturze.

Klaudia: Kilka razy mieliśmy trochę szczęścia, gdzie można było zaoszczędzić nieco grosza. W Szwecji zdecydowaliśmy się zostać w jednym campingu drugą noc. Gdy przyszliśmy z rana zapłacić nikogo nie było, a że nie mogliśmy dłużej czekać, bo już jechaliśmy na lotnisko odjechaliśmy bez płacenia. Na Cyprze spaliśmy na placu zabaw w centrum Larnaki, a prysznic wzięliśmy na stacji benzynowej obok. Na Słowacji maszyna na campingu przyjmowała tylko monety, a mieliśmy jedynie banknoty. Rano nikt nie przyjechał, więc znowu nocleg za friko. W Holandii nikogo nie było w recepcji, a na campingu było tyle gości, że nikt się nie przejął malutkim namiotem i nie wziął od nas pieniędzy.

Tomek: Szczęście w nieszczęściu też mieliśmy w Anglii. Wynajęliśmy Airbnb w Manchesterze. Okazało się, że właściciel anulował nasz nocleg tego samego dnia. Zgłosiliśmy sprawę do AirBNB. Jako rekompensatę otrzymaliśmy voucher na 50 funtów na jedzenie, a sam serwis zajął się znalezieniem nam zastępczego noclegu. Okazało się, że 5 km od Manchesteru znajduje się świetne pole namiotowe, gdzie spędziliśmy noc, a jedzenia wystarczyło nam do końca wyjazdu.

LubelskieLotnisko.pl: Jakie były najbardziej problemowe sytuacje podczas Waszych wyjazdów?

Tomek: Zdecydowanie powrót z Eindhoven do Lublina. Pani na lotnisku stwierdziła, że rowery są źle spakowane i odmówiła wniesienia ich na pokład samolotu. Był to wtedy już nasz czwarty wyjazd i do tej pory nigdy nie było żadnych problemów. Niestety zdania nie zmieniła, a samolot nam odleciał. Jedyne, co mogliśmy zrobić w tej sytuacji to przebukować lot na Warszawę za 70 € i kupić papierowe pokrowce w cenie 35 € każdy. Pokrowce na Okęcie przyleciały totalnie podarte i się nie nadawały na kolejne wyjazdy. Złożyliśmy reklamację w WizzAir, ale została rozpatrzona negatywnie. Po tej przygodzie kupiliśmy pokrowce materiałowe i już nie mamy z tym problemów.

Klaudia: Drugą sytuacją była awaria korby w moim rowerze. Jadąc po Cyprze z Larnaki do Limassol pedał odpadł od korby i niestety nie było jak tego naprawić. Na szczęście spotkaliśmy bardzo miłego i uprzejmego Cypryjczyka, który zawiózł nas swoją terenówką na camping, a rano do serwisu rowerowego. Ponadto poczęstował nas śniadaniem, a potem zaprosił na obiad. Obwiózł nas też po Limassol i bardzo dużo poopowiadał o swoim kraju. Byliśmy mu wdzięczni. W ogóle Cypryjczycy są niesamowicie miłym i pomocnym narodem. 1 kwietnia, gdy jest ich święto narodowe wszystko było zamknięte i nawet wody nie było gdzie kupić. Pan, który nas o tym poinformował dał nam całą zgrzewkę wody za darmo. Mówiąc o Cyprze warto wspomnieć, że w Nikozji można przekroczyć granicę z częścią turecką tylko na podstawie dowodu osobistego, co każdemu polecamy, bo można tam zobaczyć ogromny kontrast między oboma częściami kraju.

LubelskieLotnisko.pl: Gdyby totalny laik, który nigdy nie podróżował w ten sposób spytał o radę, o czym byście mu powiedzieli?

Klaudia: Rower musi być sprawny w 100%. Warto go oddać przed wyjazdem na przegląd. Oprócz roweru należy zabrać również bagażnik, sakwy, zapasowe dętki, klucze, pompkę, multitoola. Jeśli zamierzacie nocować na campingach to oczywiście namiot, śpiwory, poduszkę, cieplejsze ubranie, nawet w lecie, coś od komarów, kleszczy. Przyda się tez latarka, nóż, sztućce, kubek, miseczka, sznurek na pranie, powerbank. Jeśli lecicie do Szwecji lub innego drogiego kraju to warto wziąć trochę jedzenia, by nieco zaoszczędzić. W Anglii, Holandii czy Belgii ceny w supermarketach są bardzo przystępne. W krajach, gdzie nadal dużo płacimy za Internet, np. Gruzja warto pobrać wycinek mapy z GoogleMaps, w krajach UE nie ma tego problemu.

LubelskieLotnisko.pl: Jak należy przygotować rower, aby mógł lecieć samolotem?

Tomek: Rower najlepiej odwrócić do góry kołami, zdjąć je i spuścić powietrze. Odkręcamy również pedały. Warto zabezpieczyć przerzutki, tarcze i delikatne części jakimś papierem czy np. reklamówką z ubraniami. Złagodzi ewentualne uderzenia podczas transportu. Bagaż sportowy nie może przekroczyć 32kg. Teoretycznie w sakwach mogą znajdować się tylko rowery, ale nigdy nie mieliśmy problemu, by w środku były również ubrania, namiot, śpiwory, jedzenie i wszystko, co potrzebne podczas jazdy i na campingu. Sakwy rowerowe można bez problemu kupić w Internecie, chociaż przed sytuacją w Holandii zawsze pakowaliśmy w folię typu strech i było OK.

LubelskieLotnisko.pl: Jaki kraj byście polecili na sam początek?

Klaudia: Pewnie Holandię albo Belgię. Albo to i to, czyli lot do Eindhoven, a powrót z Brukseli, tak jak zrobiliśmy to w czerwcu. Trasa bardzo łatwa, bo płaska i bardzo urokliwa, w 100% po ścieżkach rowerowych.

Tomek: Fajną trasę też zrobiliśmy po Anglii, z Doncaster do Liverpoolu, szkoda, że już nie ma tam lotów z Lublina. Wcale nie trzeba być jakimś zawodowym cyklistą, by po płaskim terenie zrobić 80km dziennie. Należy jechać etapami. Zrobić 10-15km, coś zjeść, coś zobaczyć, uzupełnić wodę, naładować telefon.

LubelskieLotnisko.pl: Jakieś ważne praktycznie porady, o których wcześniej nie mówiliście?

Tomek: Miejcie zawsze kilka pustych reklamówek, pakujcie ubrania do nich, żeby ewentualny deszcz ich nie zamoczył. Ponadto jadąc po trasie można znaleźć coś ciekawego, np. z Cypru przywieźliśmy 3kg migdałów prosto z drzewa, ze Słowacji 2kg brzoskwiń, a z Holandii sadzonkę papryczki chili. Koniecznie dwa duże bidony, szczególnie w ciepłe dni. Piwo zostawcie na wieczór. Wbrew pozorom szybko odwadnia. Bardzo dobrze zabezpieczcie przerzutki, tarcze i delikatne części podczas transportu. Obsługa niestety nie obchodzi się z rowerami jak z jajkiem.

Klaudia: Zdecydujcie jaki nocleg wybieracie – czy namiot, czy hostel lub AirBNB i tym się kierując zabierzcie potrzebne rzeczy. Zawsze dobrze opracujcie trasę na mapie. Dobrze mieć jakiś alternatywny nocleg bliżej lub dalej, gdyby coś wypadło na trasie. Czasami recepcje są w pełni zautomatyzowane, bez pracownika i płaci się tam tylko monetami. Gdyby się okazało, że namiot wieziecie w bagażu podręcznym to śledzie metalowe nie przejdą, ale w Internecie można kupić plastikowe. Zawsze sprawdzajcie pogodę na następny dzień, najlepiej godzinową, żeby wiedzieć jak zaplanować trasę. W cieplejsze kraje zawsze czapka na głowę, balsam do opalania i rękawice, żeby odcisków nie było.

LubelskieLotnisko.pl: Bardzo dziękujemy za wywiad.

Tomek i Klaudia: My również, mamy nadzieję, że pojawi się więcej zwolenników takiej formy turystyki, do której serdecznie zapraszamy, a w razie pytań i problemów służymy pomocą.

 

One Response to “Rowerami po Europie z lubelskie lotniska (wywiad+zdjęcia)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *